← Powrót do Bazy Wiedzy

Uzależnienie od pracy — kult produktywności czy ucieczka?

Dziś poruszymy temat, o którym rzadko się mówi otwarcie, choć dotyka on wielu osób. Uzależnienie od pracy zwane też jako pracoholizm. To zjawisko bywa często bagatelizowane lub nawet nagradzane przez otoczenie. Dlatego tak ważne jest, by przełamać tabu i szczerze o nim porozmawiać.

Zanim jednak przejdziemy do sedna, chciałabym was serdecznie zaprosić do udziału w moich grupach online. Prowadzę dwie takie grupy: Linki znajdziecie również w opisie tego odcinka.

Dzisiejszy odcinek nosi tytuł: Uzależnienie od pracy — kult produktywności czy ucieczka? I dokładnie to pytanie będzie nam przyświecać. Zastanowimy się, czym tak naprawdę jest pracoholizm, jak się objawia i dlaczego tak łatwo go przeoczyć, a nawet pomylić z pożądaną pracowitością. Zaczynajmy. Bez wstydu i bez tabu.

Czym jest pracoholizm?

Uzależnienie od pracy to w największym skrócie stan, w którym nie potrafimy normalnie funkcjonować bez ciągłego zajmowania się pracą zawodową, nawet jeśli odbywa się to kosztem innych sfer życia, odpoczynku czy snu. Innymi słowy, praca staje się dla nas czymś tak niezbędnym jak substancja dla osoby uzależnionej od alkoholu czy narkotyku.

Pojawia się wewnętrzny przymus pracowania. Przymus tak silny, że ignorujemy zmęczenie, głód, potrzebę snu czy obecność bliskich. Można to porównać do mechanizmu każdego innego nałogu. Tak jak alkoholik sięga po kieliszek pod wpływem wewnętrznej pokusy nie do odparcia, tak pracoholik czuje przemożną potrzebę wykonywania kolejnych zadań zawodowych.

Jeśli próbujesz przestać choć na chwilę, pojawiają się przykre emocje: napięcie, rozdrażnienie, smutek, poczucie winy, a nawet gniew, że marnujesz czas. Wolny wieczór czy weekend zamiast cieszyć — frustruje.

Pracowitość czy nałóg?

Ważne jest odróżnienie pracoholizmu od zwykłego bycia sumiennym pracownikiem. Ktoś może spędzać w pracy wiele godzin, doświadczać zawodowego flow, ale wciąż będzie umiał zachować zdrowe granice. Osoba nieuzależniona potrafi odpoczywać bez poczucia winy i czerpać radość z wyników swojej pracy.

Pracoholik natomiast funkcjonuje inaczej. Towarzyszy mu obsesyjny perfekcjonizm i nigdy nie jest naprawdę z siebie zadowolony. Nawet gdy osiągnie cel, natychmiast stawia sobie poprzeczkę jeszcze wyżej. Każda przerwa rodzi dyskomfort. Coś co zwykle jest wartością i pasją, staje się klatką.

Jedyny nałóg, za który świat Cię nagradza

Osoby postronne mogą długo nie zdawać sobie sprawy, że dzieje się coś niepokojącego. W naszej kulturze cenimy ludzi ciężko pracujących. Ktoś kto zostaje po godzinach, uchodzi za wzór odpowiedzialności. Nic dziwnego, że pracoholizm bywa nazywany bardziej akceptowalnym społecznie uzależnieniem.

To właściwie jedyny nałóg, za który otoczenie nagradza pochwałami zamiast potępiać. Ofiary tego uzależnienia nie odczuwają wstydu, często wręcz się tym chwalą, licząc na uznanie. Przez długi czas zarówno sam pracoholik, jak i jego bliscy mogą myśleć, że wszystko jest w porządku. Przecież pracuje, nie pije, nie ćpa, więc gdzie tu problem?

Niestety problem jest i to poważny. Uzależnienie od pracy to nie powód do dumy, lecz realne zaburzenie psychiczne i zagrożenie dla zdrowia. Osoba w sidłach tego nałogu stopniowo traci kontrolę nad swoim życiem.

Skąd się bierze kultura nadpracy?

Czy to przypadek, że właśnie dziś tak wiele osób popada w ten nałóg? Nie. Kultura, która nas otacza, w dużej mierze sprzyja pracoholizmowi. Od najmłodszych lat słyszymy hasła: "bez pracy nie ma kołaczy", "ciężką pracą ludzie się bogacą". Odpoczynek to lenistwo.

Współczesny kult produktywności tylko to pogłębia. Internet pełen jest poradników o tym, jak maksymalnie wykorzystać każdą godzinę dnia. Kiedy zaczynamy odczuwać poczucie winy, jeśli choć przez chwilę nic nie robimy, to znak, że alarmowa lampka powinna nam się zapalić.

Czynnik technologiczny: Smartfony i laptopy sprawiają, że praca towarzyszy nam wszędzie. Podczas pracy zdalnej granica między biurem a domem całkiem się rozmywa.

Wzorce rodzinne: Jeżeli od dziecka słyszałeś, że musisz ciężko pracować, by coś osiągnąć, w dorosłym życiu trudno pozwolić sobie na luz bez poczucia winy.

Dlaczego właśnie Ty? Psychologiczne źródła

U podstaw pracoholizmu leżą często pewne cechy: potrzeba kontroli, skrajny perfekcjonizm, niskie poczucie własnej wartości oraz silny lęk przed porażką. Praca staje się naturalnym lekarstwem na niepokój, bo daje iluzję kontroli.

Drugim istotnym mechanizmem jest ucieczka od emocji i problemów. Zamiast zmierzyć się z bólem, konfliktem czy lękiem, osoba uzależniona rzuca się w wir zadań zawodowych. Dopóki jestem zajęty, nie muszę myśleć o smutku czy samotności.

Dla pracoholika praca spełnia podobną funkcję jak substancje psychoaktywne w innych uzależnieniach: dostarcza emocjonalnej ulgi, rozładowuje napięcie i podnosi nastrój. Każdy dzień w obowiązkach działa jak kolejna dawka.

Konsekwencje: cena sukcesu

Ironia losu: Pracoholik wcale nie jest idealnym pracownikiem. W długiej perspektywie jego efektywność spada, rośnie liczba błędów, brakuje mu świeżości umysłu, a zmęczenie zabija kreatywność.

Sygnały ostrzegawcze — czy to o Tobie?

  1. Czy nie potrafisz wyłączyć się po pracy i obsesyjnie myślisz o mailach?
  2. Czy odczuwasz lęk lub poczucie winy, gdy próbujesz odpocząć?
  3. Czy zauważasz, że od miesięcy nie widziałeś się z przyjaciółmi, bo "nie ma czasu"?
  4. Czy odczuwasz potrzebę kontrolowania wszystkiego samemu i boisz się delegować?
  5. Czy notorycznie skracasz sen i pomijasz posiłki z powodu obowiązków?

Jak pokonać uzależnienie od pracy?

Odzyskanie równowagi jest możliwe, choć wymaga świadomej pracy.

1. Uznaj problem: Przestań zaprzeczać. Powiedz na głos: "Mam problem z zachowaniem umiaru w pracy".

2. Poszukaj pomocy: Pomoc psychologa czy psychoterapeuty bywa bezcenna w zrozumieniu emocjonalnych źródeł nałogu.

3. Znajdź grupę wsparcia: W pojedynkę trudniej jest zmienić nawyki. Kontakt z ludźmi o podobnych problemach daje siłę.

4. Metoda małych kroków: Tydzień bez nadgodzin, pierwszy weekend bez sprawdzania maila. Doceniaj każdy postęp.

Twoje ciało i psychika mogą Ci wiele wybaczyć, ale do czasu. Nie warto czekać na zawał czy załamanie nerwowe. Masz jedno życie, jedno zdrowie. Nie traktuj siebie jako kolejnego projektu do wykonania.

Najważniejsze, że chcesz tej zmiany. Pierwszy krok masz za sobą. Pamiętajcie, że pracujemy, żeby żyć, a nie żyjemy, żeby pracować.

Dziękuję ci za wspólnie spędzony czas. Jeśli uważasz te treści za wartościowe, zasubskrybuj mój kanał. Dbajcie o siebie i do zobaczenia. M.