← Powrót do Bazy Wiedzy

Gdy kieliszek staje się towarzyszem... Samotne picie i walka o kontrolę

Witam cię w kolejnym odcinku. Wyobraź sobie noc na spokojnym morzu, gdy płyniesz samotnie małą łodzią. W oddali majaczy światło latarni morskiej. Sygnał ostrzegawczy, że niedaleko czają się zdradliwe skały.

Możesz poczuć pokusę, by zignorować to migające światło. Przecież morze jest teraz takie spokojne, a ty żeglujesz pewnie, ciesząc się ciszą i samotnością. Ale latarnia mruga nieustannie, przypominając, że pod powierzchnią kryje się niebezpieczeństwo. Picie alkoholu w samotności bywa właśnie takim sygnałem, delikatnym błyskiem na horyzoncie, który ostrzega przed nadciągającym zagrożeniem.

W dzisiejszym odcinku porozmawiamy o dwóch splecionych ze sobą kwestiach: o tym, dlaczego picie w pojedynkę może być alarmującym znakiem oraz o tym, czy można przestać pić bez terapii. Innymi słowy, czy da się ominąć te życiowe skały samodzielnie, czy potrzebujemy pomocy jakiejś symbolicznej latarni i załogi.

Postaram się opowiedzieć ci o tym w sposób swobodny, obrazowy i przystępny, tak jakbyśmy rozmawiali przy kubku ciepłej herbaty.
Zachęcam cię też do zapisania się na mój NEWSLETTER. To uzupełnienie odcinków, które publikuję tutaj. Znajdziesz w nim dodatkowe materiały i ćwiczenia. Link do zapisu znajdziesz tutaj.

Scena z codziennego życia

Kończysz długi, męczący dzień. Wreszcie jesteś w domu. Zapada wieczór. Siadasz ciężko na kanapie i czujesz jak napięcie powoli schodzi z ramion. W ciszy własnego mieszkania sięgasz po butelkę wina lub ulubionego drinka. Myślisz sobie: "Należy mi się. Odrobina relaksu."

Jeden kieliszek pomaga ci się odprężyć. Czujesz przyjemne ciepło rozlewające się po ciele i wreszcie możesz odetchnąć. Nie ma przy tym nikogo innego, żadnych rozmów, żadnych ocen. Tylko ty i twój cichy wieczorny rytuał. Brzmi znajomo?

Problem zaczyna się wtedy, gdy ta lampka wina czy butelka piwa wypijane w samotności przestają być sporadyczną przyjemnością, a stają się codziennym zwyczajem lub sposobem na radzenie sobie z emocjami. Kiedy zauważasz, że coraz częściej sięgasz po alkohol samemu, to właśnie subtelny sygnał ostrzegawczy.

Dlaczego picie w samotności jest alarmujące?

Dla terapeutów uzależnień picie w samotności bywa często pierwszym alarmującym sygnałem. Ten pozornie niewinny nawyk może świadczyć o tym, że alkohol powoli przyjmuje stery w twoim życiu. Staje się lekarstwem na stres, smutek czy nudę.

Alkohol działa szybko: daje poczucie ulgi i rozluźnienia. Problem w tym, że ten efekt trwa tylko tak długo, jak długo alkohol krąży w krwiobiegu. W samotności nikt cię nie kontroluje. Nie ma rozmów typu: "Może już wystarczy?". Możesz polewać sobie tyle, ile chcesz.

Jeśli zdarza ci się nalewać kolejną porcję i kolejną, bo przecież nikt nie patrzy, to sygnał, że powoli przekraczasz niewidzialną granicę. Granicę między piciem dla smaku a piciem, by zmienić swój nastrój, uciec od czegoś, zapełnić pustkę.

Mechanizm skrytości

Zaczynasz ukrywać przed otoczeniem, ile i jak pijesz. Ludzie chowają butelki na dnie szafy, wyrzucają je ukradkiem do śmietnika. Po co te zabiegi? Bo podświadomie czujemy, że coś jest nie tak. Pojawia się wstyd i życie w rozdwojeniu. Takie izolowanie się niestety tylko pogłębia nałóg.

Nie musisz być z tym sam

Rozmowa i wspólne doświadczenie potrafią zrobić ogromną różnicę. Zapraszam cię do moich grup online:

Błędne koło samotności

Alkoholizm bywa nazywany chorobą osób samotnych. Paradoksalnie, im bardziej uciekasz z problemami w alkohol, tym bardziej samotny się stajesz. Alkohol jest substancją o działaniu depresyjnym – chwilowo rozprasza smutek, ale na dłuższą metę pogłębia przygnębienie.

Zanim sięgniesz po kieliszek, czujesz napięcie. Alkohol je zagłusza, ale kiedy jego działanie mija, emocje wracają ze zdwojoną siłą. Dochodzą nowe odczucia: kac moralny, poczucie winy, wstyd. Budzisz się rano i myślisz: "Znowu przesadziłem, co ze mnie za człowiek". Spada poczucie własnej wartości, a to pcha cię do kolejnego kieliszka dla ukojenia.

Iluzje i wymówki

Nasz umysł jest mistrzem w znajdowaniu wymówek:

Prawda jest taka, że trucizna nawet w małych dawkach pozostaje trucizną. Alkohol to substancja psychoaktywna, która wciąga fizycznie i psychicznie równie silnie jak zakazane używki.

Inna iluzja: życie bez alkoholu będzie nudne. To nieprawda. Radość sukcesu czy ważnego wydarzenia wcale nie jest mniejsza, jeśli nie uniesiesz kieliszka. Szczęście przeżywane na trzeźwo jest tak samo wielkie.

Czy da się przestać pić bez terapii?

To pytanie, które zadaje sobie wielu: "Czy ja muszę iść na odwyk? Czy dam radę sam, po cichu?". Odpowiedź brzmi: owszem, jest to możliwe, ale zależy od wielu czynników. Uda się przede wszystkim tym, którzy szczerze przyznają się przed sobą do problemu i mają ogromną motywację.

Pokonanie nałogu to maraton, a nie sprint. Chodzi o całkowite zatrzymanie picia, a nie próbę jego ograniczenia. Tak zwane "picie kontrolowane" w stadium uzależnienia właściwie nie wchodzi w grę. Całkowita rezygnacja zamyka furtkę, przez którą wymyka się kontrola.

Twój plan manewrowy (Projekt Życie):

1. Rozbrój sytuacje zapalne: Jeśli piłeś w weekendy towarzysko – na jakiś czas zrezygnuj z imprez. Prawdziwy przyjaciel zrozumie.

2. Zmień rutynę: Jeśli piłeś po pracy – usuń zapasy z domu i zmień drogę powrotną, by nie mijać ulubionego pubu.

3. Unikaj nudy: Nuda to wróg. Zaplanuj alternatywy. Znajdź hobby, które wypełni czas wcześniej przeznaczany na picie.

4. Postaw na sport: Wysiłek fizyczny da ci naturalny zastrzyk endorfin i przywróci poczucie kontroli nad własnym ciałem.

Podsumowanie: Ty jesteś kapitanem

Nikt nie przeżyje za ciebie twojego życia. Ty jesteś kapitanem swojego okrętu. Inni mogą być twoimi latarniami, mogą ci dać mapy, ale to ty musisz zdecydować o kursie.

Samotne picie to migające światło ostrzegawcze. Jeśli próbujesz zmienić kurs sam, pamiętaj, że morze bywa kapryśne. Czasem łódeczka może okazać się za słaba na wielkie fale kryzysu. Wtedy latarnia morska i załoga ratunkowa – czyli pomoc innych ludzi – mogą uratować ci życie. Nie ma w tym wstydu.

Zostań ze mną na kanale Głos Terapeuty. Daj mi znać kciukiem w górę, że tu jesteś – to dodaje mi energii do tworzenia kolejnych odcinków. Dbaj o siebie i do zobaczenia.