← Powrót do Bazy Wiedzy

Rodzicielstwo DDA: jak nie przenieść traumy na dziecko

Dzisiaj chcę porozmawiać o czymś bardzo delikatnym, o czymś, o czym wiele osób dorastających w rodzinach z problemem alkoholowym myśli po cichu, ale rzadko ma odwagę powiedzieć to na głos. Chcę porozmawiać o rodzicielstwie i o tym, co dzieje się w twoim środku, kiedy zostajesz mamą lub tatą, a wraz z narodzinami twojego dziecka nagle wraca do ciebie całe twoje własne dzieciństwo.

Bardzo często osoby z doświadczeniem DDA wcale nie boją się samego porodu, nieprzespanych nocy, logistyki czy pieluch. One noszą w sobie jedno paraliżujące pytanie.

A co, jeśli zrobię mojemu dziecku to samo, co zrobiono mnie?

To nie jest lęk racjonalny, który można uciszyć logicznym argumentem. To jest lęk egzystencjalny, uderzający w same fundamenty poczucia bezpieczeństwa.

Wiele dorosłych dzieci z rodzin z problemem uzależnienia ma w sobie głęboko zakorzenione przekonanie, że coś jest z nimi fundamentalnie nie tak. Nawet jeśli są to osoby wykształcone, odnoszące sukcesy zawodowe, będące w procesie terapeutycznym i prowadzące stabilne życie — w ich środku często wciąż żyje to małe dziecko, które przez lata czuło chaos, napięcie i nieprzewidywalność.

Kiedy twoje wewnętrzne dziecko zaczyna się odzywać

Kiedy na świecie pojawia się twoje własne dziecko, twoje wewnętrzne dziecko natychmiast zaczyna się odzywać. Może wtedy pojawić się paraliżująca myśl, że nie wiesz jak się to robi, bo przecież nigdy nie miałaś zdrowego wzorca i nie masz pojęcia jak wygląda normalna, bezpieczna rodzina. To poczucie zagubienia jest bardzo częste, ale pod nim kryje się coś znacznie głębszego i trudniejszego do nazwania.

To lęk, że w momencie największego stresu, w skrajnym zmęczeniu i bezsilności wyjdzie z ciebie coś, czego się najbardziej wstydzisz. Boisz się, że usłyszysz w swoim głosie ten sam ton, który pamiętasz z dzieciństwa, że uciekniesz w to samo lodowate milczenie, wycofanie, w nadmierną kontrolę albo w emocjonalny chłód.

Boisz się nagłego wybuchu, którego nie zdołasz zatrzymać. Ten lęk bywa tak obezwadniający, że część osób DDA latami odwleka decyzję o rodzicielstwie, a kiedy już zostają rodzicami, przez pierwsze lata żyją w ogromnym napięciu, skanując każdy swój ruch.

Pułapka rodzica idealnego

Czasem ten lęk przed powtórzeniem bolesnego schematu prowadzi do nadkompensacji. Obiecujesz sobie wtedy, że będziesz rodzicem idealnym, że nigdy nie podniesiesz głosu, że dasz swojemu dziecku wszystko, czego tobie zabrakło i nie popełnisz ani jednego błędu. Na poziomie deklaracji brzmi to dobrze, ale pomyślałam sobie, że to jest kolejna pułapka.

Rodzicielstwo nie jest projektem do perfekcyjnego wykonania. To nie jest forma terapii własnego dzieciństwa ani dowód na to, że jesteś już wystarczająco dobra. Jeśli wchodzisz w rolę mamy czy taty z misją naprawienia wszystkiego, co zostało zepsute w twojej przeszłości, to bardzo szybko dopadnie cię potworne zmęczenie, frustracja i poczucie winy.

A poczucie winy to emocja, którą osoby DDA znają aż za dobrze i która — zamiast budować bliskość — staje się kolejnym murem.

Potrzeba kontroli jako złudzenie bezpieczeństwa

Wiele osób dorastających w domowym chaosie ma ogromną, niemal biologiczną potrzebę kontroli, bo kontrola daje im złudzenie bezpieczeństwa. Kiedy zostajesz rodzicem, ta potrzeba może przybierać różne formy. Od obsesyjnego czytania poradników, przez nieustanne analizowanie każdego zachowania dziecka, aż po paraliżujący lęk przed chorobą czy trudność w zostawieniu dziecka pod opieką kogoś innego.

To nie jest po prostu przewrażliwienie. To twój układ nerwowy, który przez lata uczył się, że trzeba być nieustannie czujnym, bo zagrożenie może pojawić się nagle i z każdej strony.

Problem polega na tym, że twoje dziecko wcale nie potrzebuje twojej perfekcji. Ono potrzebuje rodzica wystarczająco dobrego — kogoś, kto czasem jest zmęczony, czasem rozdrażniony i niedoskonały, ale jest przy tym obecny emocjonalnie i autentyczny.

Kiedy bliskość budzi lęk

Istnieje też temat, o którym mówi się rzadko, a który budzi ogromny wstyd. Niektóre osoby DDA boją się zbyt głębokiej więzi z własnym dzieckiem, bo w ich historii bliskość zawsze była źródłem bólu, a przywiązanie oznaczało ogromne ryzyko. Kochanie w ich doświadczeniu wiązało się ze stratą lub cierpieniem. Może pojawić się wtedy natrętna myśl o tym, co się stanie, jeśli dziecku coś się przydarzy, albo lęk, że ty sama je skrzywdzisz.

Ten lęk bywa tak intensywny, że prowadzi do nieświadomego, subtelnego dystansu emocjonalnego. Możesz wtedy czuć się zagubiona i pytać siebie, dlaczego mimo ogromnej miłości czasem czujesz w sobie dziwny chłód.

Dzieje się tak dlatego, że twoje ciało pamięta, że bliskość była kiedyś śmiertelnie niebezpieczna i próbuje cię w ten sposób chronić przed kolejnym zranieniem.

Złość, której się wstydzisz

Wiele osób z doświadczeniem traumy domowej boi się również własnej złości. W domu rodzinnym złość była albo przerażająca i niszcząca, albo tłumiona pod groźbą kary. Kiedy twoje dziecko płacze trzecią godzinę, kiedy nie chce spać albo rzuca jedzeniem, naturalnie pojawia się w tobie złość. Ale u osoby DDA w tym samym momencie pojawia się druga fala — niszczący wstyd.

Myślisz wtedy, że jesteś dokładnie taka jak oni, że się nie nadajesz, że schemat właśnie się dopełnił. To jest bardzo bolesny moment.

Złość sama w sobie nie jest przemocą. Złość jest informacją o twoich przekroczonych granicach i o wyczerpanych zasobach. To, co decyduje o tym, czy powtórzysz błędy rodziców, to nie fakt, że czujesz złość — ale to, co z tą złością zrobisz w kontakcie z dzieckiem.

Osamotnienie i żałoba po utraconym dzieciństwie

Osoby DDA często czują się też potwornie osamotnione w roli rodzicielskiej. Często nie mają bezpiecznej sieci wsparcia. Relacje z ich własnymi rodzicami są trudne, granice napięte, a w kontakcie z nimi dominuje ambiwalencja. Rodzicielstwo bez wsparcia jest trudne dla każdego, ale dla ciebie bywa podwójnie obciążające — bo oprócz fizycznego zmęczenia pojawia się także głęboki żal, smutek, że ty nie miałaś takiej mamy, takiego taty i takiego poczucia bezpieczeństwa, jakie teraz próbujesz stworzyć.

Czasem w relacji z własnym dzieckiem pojawia się po prostu żałoba po twoim własnym utraconym dzieciństwie. To jest naturalne i nie oznacza, że dzieje się coś złego. To oznacza, że twoje wewnętrzne dziecko wreszcie znalazło przestrzeń, żeby zostać zobaczone i opłakane.

Twoja przewaga

Osoby z doświadczeniem DDA często mają w sobie ogromną wrażliwość, niezwykłą uważność na emocje i zdolność błyskawicznego czytania nastrojów. Masz w sobie refleksyjność i ogromną chęć pracy nad sobą — a to są potężne zasoby. Rodzicielstwo w wykonaniu osoby świadomej swojej historii może być niezwykle czułe i uważne.

Może stać się procesem naprawczym. Nie w sensie obciążania dziecka naprawianiem ciebie, ale w sensie świadomego przerywania transmisji traumy. To, że się boisz, wcale nie znaczy, że jesteś zagrożeniem. Znaczy, że jesteś świadoma ciężaru, jaki niesiesz, i chcesz go odłożyć zamiast przekazywać dalej.

Jak nie przenieść traumy na kolejne pokolenie

Nie zrobisz tego poprzez dążenie do perfekcji, przez nadmierną kontrolę czy przez zmuszanie się do bycia zawsze spokojną.

Zrobisz to poprzez branie pełnej odpowiedzialności za swoje emocje, poprzez umiejętność powiedzenia przepraszam, kiedy zawiedziesz, i poprzez uczenie dziecka, że wszystkie emocje są bezpieczne i mają prawo istnieć.

Kluczowe jest dbanie o własną regulację i szukanie wsparcia, gdy plecak z kamieniami staje się zbyt ciężki.

Trauma przenosi się wtedy, gdy jest nieuświadomiona, wyparta i zaprzeczana. Sama twoja świadomość jest tym momentem, w którym łańcuch zostaje przerwany.

To, że się boisz, nie oznacza, że jesteś zagrożeniem dla swojego dziecka. To oznacza, że wiesz doskonale, jak bardzo boli brak bezpieczeństwa — i właśnie dlatego masz w sobie siłę, by to bezpieczeństwo budować.

Nie musisz robić tego idealnie ani perfekcyjnie. Wystarczy, że będziesz robić to wystarczająco dobrze.

Jeśli ten temat jest ci bliski, napisz w komentarzu, czego ty jako rodzic boisz się najbardziej. Nie po to, żeby się oceniać, ale po to, żeby przestać nosić ten lęk w izolacji.

Jeśli czujesz, że twoja historia wciąż kładzie się cieniem na twoich relacjach z bliskimi, zapraszam cię do głębszej pracy. Przerywanie międzypokoleniowych schematów zaczyna się od odwagi, by je wreszcie zobaczyć.

Do zobaczenia w kolejnym odcinku.